Solista
The Soloist, GB, US 2009
- Gatunek
- Dramat
- Obsada
- Patrick Tatten, Lisa Gay Hamilton, Robert Downey Jr., Kokayi Ampah, Lorraine Toussaint, Jamie Foxx, Catherine Keener — więcej
- Reżyseria
- Joe Wright
- Scenariusz
- Susannah Grant
- Czas trwania
- 117 minut
- Fabuła
- Cello, Genie, Hochbegabt, Männerfreundschaft, Neubeginn, Schicksal, Schizophrenie, Wunderkind
Krytycy filmowi — Przeciętny 6.8
Film "Solista" został oceniony przez 4 krytyków filmowych
milczacy_krytyk: reviews.blox.pl
Najnowszy film Joego Wrighta, twórcy "Pokuty" to film nietypowy. [...] Nie jest to zwykła opowieść ku pokrzepieniu serc, nie jest to również jeden z wielu dramatów o odnajdywaniu nadziei w życiu. [...] Na pewno jednak warto jest poświęcić czas na "Solistę", bo choć może nie jest to produkcja perfekcyjna, to jest to obraz ważny, który z pewnością na długo pozostanie w pamięci.
comments.commands_for_comment.read_full_review Fajna recenzja Skomentuj
Oparty na książce znanego dziennikarza Steve’a Lopeza poprzedzonej cyklem artykułów publikowanych na łamach "Los Angeles Times" film "Solista" to opowieść o cudzie prosto z życia - jego niemożliwej przyjaźni z bezdomnym muzykiem Nathanielem Ayersem.
Lopez spotkał go pod pomnikiem Beethovena, gdy ten grał na skrzypcach, na dwóch strunach, które mu zostały. Potem mało nie przejechał go na ulicy i w końcu zainteresował się tajemniczą postacią. Okazało się, że Ayers był wybitnie uzdolnionym wiolonczelistą, jednym z niewielu Murzynów w prestiżowej szkole Julliarda w Nowym Jorku. Tyle, że jej nie skończył, zapadł na schizofrenię, zaczął słyszeć głosy, dusić się w zamkniętych pomieszczeniach. Wylądował na ulicy, trafił do Los Angeles i nadal żył muzyką wygrywaną dla braw wzlatujących w niebo gołębi.
Historię opowiedzianą przez Lopeza, reżyser Joe Wright („Duma i uprzedzenie”, „Pokuta”) opowi
/p>… — więcejOparty na książce znanego dziennikarza Steve’a Lopeza poprzedzonej cyklem artykułów publikowanych na łamach "Los Angeles Times" film "Solista" to opowieść o cudzie prosto z życia - jego niemożliwej przyjaźni z bezdomnym muzykiem Nathanielem Ayersem.
Lopez spotkał go pod pomnikiem Beethovena, gdy ten grał na skrzypcach, na dwóch strunach, które mu zostały. Potem mało nie przejechał go na ulicy i w końcu zainteresował się tajemniczą postacią. Okazało się, że Ayers był wybitnie uzdolnionym wiolonczelistą, jednym z niewielu Murzynów w prestiżowej szkole Julliarda w Nowym Jorku. Tyle, że jej nie skończył, zapadł na schizofrenię, zaczął słyszeć głosy, dusić się w zamkniętych pomieszczeniach. Wylądował na ulicy, trafił do Los Angeles i nadal żył muzyką wygrywaną dla braw wzlatujących w niebo gołębi.
Historię opowiedzianą przez Lopeza, reżyser Joe Wright („Duma i uprzedzenie”, „Pokuta”) opowiedział w konwencji wielkomiejskiej ballady. Z jednej strony poetyckiej, uciekającej się do symboli, metafor i muzycznych miniatur. Z drugiej prozaicznie ascetycznej kierującej się ku obrazom ulicznej wegetacji 90-tysięcznej armii bezdomnych z Miasta Aniołów. Udało mu się uniknąć sentymentalizmu, obronić się przed schematyzmem, nie wpłynąć na mielizny kina społecznie zaangażowanego.
Wright narrację prowadzi oszczędnie, bez ozdobników, skupia się na psychologicznym, a nie socjologicznym wymiarze historii. Takie spotkania dwóch światów już w kinie widzieliśmy. Bezdomnych z iskrą bożą podnoszonych z rynsztoka i tych, którzy ich podnosząc coś dzięki temu zyskują, choćby odnajdują świat porzuconych najprostszych wartości. U Wrighta jest podobnie, a jednak całkowicie inaczej. To nie jest gra „lepszości" z „gorszością". Dla Steve'a, Nathaniel jest bogiem. Dosłownie. Daje mu wiolonczelę i pozwala na niej grać w ośrodku dla bezdomnych. Zwraca mu pełnię muzyki, prowadzi do filharmonii, znajduje nauczyciela, organizuje koncert, wyrywa z getta ulicy. Początkowo robi to z czysto zawodowych pobudek – historia Nathaniela wydaje mu się dobrym tematem do jego rubryki. Ale w miarę upływu czasu Ayers staje się kimś więcej. Jego proste pytania zatrzymują w biegu, karzą się zastanowić nad sensem miłości, odpowiedzialności. Lopez się buntuje, za artykuły o bezdomnym muzyku dostaje nagrodę i najchętniej umyłby ręce – zamknął Nathaniela w zakładzie i liczył, że pomogą mu leki. Ale jest już za późno. Dekonstrukcja pustki jego świata już się dokonała, już nie da się być tylko zawodowcem.
Wright nie mitologizuje męskiej przyjaźni, nie melodramatyzuje, pozwala się toczyć opowieści. Choć nie ukrywa dobrych chęci, pozytywnych przesłań, to przemyca je bardzo dyskretnie, oddaje się prozie życia i poezji muzyki opatrywanej wyrafinowanymi plastycznymi ilustracjami: abstrakcyjną animacją, geometrycznymi ujęciami miasta z lotu ptaka. Symbole niby oczywiste – pośpiech codziennej gonitwy kontra ulotność tego, co naprawdę ważne.[...]
Owszem, są tu momenty przesłodzone, kiczowate, optymizm zakończenia przychodzi zbyt łatwo. Ale też gra ambiwalencji sprawia, że przewidywalne prawdy rodzą się w bólach, w ludzkich emocjach rozpiętych między wzniosłością, a małością. Ten film, gdyby zdjąć z niego ciężar konwencjonalnych łatwizn mógłby być jeszcze lepszy, ale i tak sprawia przyjemność jak dobrze skomponowany obraz ze smyczkowym podkładem.
comments.commands_for_comment.read_full_review Fajna recenzja Skomentuj
Recenzje
Film "Solista" został oceniony przez 4 użytkowników
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla filmu "Solista". Napisz pierwszy komentarz!
Musisz się zalogować bądź zarejestrować (jeśli nie posiadasz jeszcze konta), by dodać komentarz
comments.form_login_required_message.p.signup_blurb.movie, {{zalogować}}, {{zarejestrować}}
Dodaj zwiastun | Wszystkie zwiastuny (2)
Film Solista - zdjęcia
Szukaj zdjęć | Wszystkie zdjęcia (19)
Film Solista z gatunku - Dramat Joe Wright
Jamie Fox i Robert Downey Jr. – duet niewątpliwie udany, stanowiący największy atut całej produkcji. Co z resztą? Wielu widzów zabiera się za „Solistę” z przeświadczeniem, że obejrzy film o schizofrenii. Błąd. Postać Ayersa, genialnego i chorego muzyka, nie odkrywa przed nami żadnych nowych kart. Od początku wiemy, że jest chory (bez żadnych medycznych zagrywek), że w jego duszy zdrowo gra, a muzyka to jego sposób na wolność i wewnętrzną harmonię. Postacią kluczową jest tutaj dziennikarz Steve Lopez, który do momentu poznania Ayersa nie zdawał sobie sprawy z tego, że patrzy na świat przez lekko różowe okulary (a przecież życie dało mu już w kość).
comments.commands_for_comment.read_full_review Fajna recenzja Skomentuj