Surogaci
The Surrogates, US 2009
- Gatunek
- Science fiction-film, Agentenfilm
- Obsada
- Bruce Willis, Radha Mitchell, Rosamund Pike, Ving Rhames, Michael Cudlitz, Helena Mattsson, Boris Kodjoe — więcej
- Reżyseria
- Jonathan Mostow
- Scenariusz
- Michael Ferris, John D. Brancato
- Czas trwania
- 88 minut
- Czas akcji
- jahrhundert, Nahe zukunft, Zukunft
- Fabuła
- Fbi, Fbi agent, Geheimhalten, Gewalt, Intrige, Killer roboter, Kommunikation, Maschine, Mensch gegen maschine, Morddrohung, Mordkomplott, Mordserie, Mordverdacht, Mörder, Roboter, Rätsel, Sprache und kommunikation, Suche nach mörder, Verfolgung, Verfolgungsjagd, Verschwinden, Verschwundene leiche, Verschwörung, Verschwörungstheorie
- Emocje
- Aufregend, Spannend
Krytycy filmowi — Przeciętny 6.0
Film "Surogaci" został oceniony przez 3 krytyków filmowych
milczacy_krytyk: reviews.blox.pl
Film Mostowa jest poprawnie zrealizowanym kinem akcji, chociaż bez szału, jeśli chodzi o efekty specjalne, czy szybsze sceny. Można wręcz powiedzieć, że jest całkiem spokojny, ale dzięki bardzo dobrej muzyce ilustracyjnej, trzyma odpowiednie tempo i dostarcza całkiem niezłych emocji.
"Surogaci" Jonathana Mostowa to kolejna komiksowa adaptacja na ekranach kin. Trzeba uczciwie się przyznać, iż tekst źródłowy, którego pomysłodawcami i wykonawcami są Robert Venditti (wymyślił) oraz Brett Weldele (narysował) jest szerszej publiczności mało znany, zwłaszcza u nas, gdzie komiks wciąż traktuje się jako sztukę jeśli nie drugiej, to na pewno gorszej kategorii. Pomysł jest ciekawy i intrygujący, otóż dzięki korporacji VSI następuje rewolucja społeczna na skalę dotychczas niespotykaną. Każdy obywatel może zamówić sobie surogata - maszynę o wyglądzie wg uznania kupującego, którą można sterować siedząc w domowym zaciszu, w wygodnym fotelu naszpikowanym niezbędną elektroniką. Ma to swoje olbrzymie zalety, siłą umysłu można załatwiać wszystkie sprawy - pracować, robić zakupy, bawić się, uprawiać seks. Wszyscy są piękni, młodzi, doskonali. Przestępczość spada, wszyscy wydają się być zadowoleni - nareszcie … — więcej
"Surogaci" Jonathana Mostowa to kolejna komiksowa adaptacja na ekranach kin. Trzeba uczciwie się przyznać, iż tekst źródłowy, którego pomysłodawcami i wykonawcami są Robert Venditti (wymyślił) oraz Brett Weldele (narysował) jest szerszej publiczności mało znany, zwłaszcza u nas, gdzie komiks wciąż traktuje się jako sztukę jeśli nie drugiej, to na pewno gorszej kategorii. Pomysł jest ciekawy i intrygujący, otóż dzięki korporacji VSI następuje rewolucja społeczna na skalę dotychczas niespotykaną. Każdy obywatel może zamówić sobie surogata - maszynę o wyglądzie wg uznania kupującego, którą można sterować siedząc w domowym zaciszu, w wygodnym fotelu naszpikowanym niezbędną elektroniką. Ma to swoje olbrzymie zalety, siłą umysłu można załatwiać wszystkie sprawy - pracować, robić zakupy, bawić się, uprawiać seks. Wszyscy są piękni, młodzi, doskonali. Przestępczość spada, wszyscy wydają się być zadowoleni - nareszcie udało się stworzyć idealne społeczeństwo. Zawsze znajdą się krytycy, tacy, którzy nie chcą używać surogatów, oni tworzą specjalne rezerwaty bez wstępu dla maszyn i tam uprawiają ogródki, trzymają się za ręce i śpiewają.
Cały system jest również bezpieczny, ponieważ każdy fizyczny uszczerbek surogata pozostaje bez konsekwencji dla jego właściciela. Ale czy na pewno?
Film zaczyna się w momencie, gdy zostaje zlikwidowany surogat syna twórcy tej technologii, problem w tym, że tym razem ginie również jego "ludzki" operator. Wtedy do akcji wkracza agent Greer (Bruce Willis) oraz agentka Peters (Radha Michtell). Okazuje się, że cały ten surogatowy system nie jest tak idealnie zabezpieczony i pewny jak zapewniają jego producenci - istnieje bowiem broń pozwalająca na likwidację surogata razem z jego operatorem.
Muszę to przyznać - film jest całkiem przyzwoity. Jasna sprawa, że jest to kino rozrywkowe, jednakże przyzwoicie skrojone i uszyte. Jest mnóstwo akcji, ale reżyser cały czas się stara, by w centrum zainteresowania widza była zagadka kryminalna, jest rozpracowywanie i rozwiązywanie, a cała fantastyczno-naukowa otoczka stanowi atrakcyjne jej uzupełnienie. Pewnie, że pojawiają się niepotrzebne momenty sentymentalizmu, cały wątek małżeński Greera bywa naciągany, ckliwy, a poprzez idealność surogatów mdły, ale da się to wytrzymać i nie psuje zbytnio zabawy.
Kontekst opowieści nie jest niczym nowym i oryginalnym, gdyż problem szybko rozwijających się technologii i ich wpływ na ludzkość dokonuje się niemal na naszych oczach. Surogat uzależnia, dokonuje się alienacja operatorów, izolacja od kontaktów międzyludzkich na rzecz komunikacji przy pomocy dostępnej, zaawansowanej technicznie maszyny. Takimi surogatami stają się już teraz e-maile, sms-y, mms-y, pogaduszki na forach z podrasowanych kont ich właścicieli. Z drugiej strony, jeśli wrażenia z oglądania filmu w kinie przy pomocy "zastępnika" są identyczne z osobistym pofatygowaniem się na seans, jeśli seks sprawia tą samą przyjemność, a jest bardziej dostępny, poprzez łatwiejsze "zbajerowanie" osobnika płci przeciwnej (i nie tylko przeciwnej!), to pokusa takiej zmiany stylu życia jest ogromna. Sęk w tym, że wszystko to opiera się na kłamstwie, upiększaniu rzeczywistości i ukrywaniu wad, mankamentów urody i upośledzeń osobowościowych. Zatem pytanie jest jedno, czy zrobisz wszystko, by twoje życie było doskonałe i jesteś w stanie oszukiwać innych i siebie również, by osiągnąć pozorne szczęście i satysfakcję? Pojawiają się również kolejne kłopoty, które serwuje nam reżyser - rezerwaty tych, którzy nie chcą iść z duchem postępu, organizują się, by żyć "po staremu", "tak jak było przedtem". W tym również tkwi jednak pułapka, ponieważ nigdy już nie będzie jak przedtem, nie da się zatrzymać zmian wynikających z cywilizacyjnego rozwoju, należy jednak zmieniać ludzkość tak, by prawdy podstawowe, fundamentalne zasady, pozostawały jednak niezmienne. Bunt przeciwko zmianom nie ma większego sensu i stanowi jedynie możliwość działania dla wszelkiego rodzaju fałszywych proroków, magików i hochsztaplerów. Tylko co jest tym fundamentem trwania i przetrwania ludzkości? Czy prawa boskie, czy prawa natury, czy może życie w zgodzie z własnym sumieniem, a może wszystko po trochu? Oto jest pytanie!
Byś może Mostow kończy "Surogatów" zbyt optymistycznie, dając ludzkości kolejną szansę, w końcu Willis znów musi uratować świat? Gdyby skończyło się po prostu na rozwikłaniu zagadki i pozostawianiu widza z dylematem i niepewnością co do kształtu przyszłości, mogło by być jeszcze ciekawiej. Niestety prawa Hollywoodu pozostają niezmiennie surowe i klimat, i zakończenie "Blade Runnera" nie mają szans się ziścić ponownie, ku rozczarowaniu fanów SF. Mimo tego, w mojej skromnej opinii, jest nieźle.
Zapraszam do kin, choćby tylko po to by zobaczyć Willisa z blond czupryną, ganiającego bez ręki po rezerwacie "dredów" ("worków mięsa"). Cieszy oko.
Recenzje — Nic szczególnego 5.3
Film "Surogaci" został oceniony przez 5 użytkowników
matreeves 2009/11/25 18:50:53
Początkowe sceny filmu- czyli wprowadzenie do opowieści- jest bardzo ciekawe. Świetna muzyka potęgująca napięcie, takie przedstawienie kilku, czy też kilkunastu lat ewolucji technicznej, a także jak się ma okazać- moralnej i etycznej człowieczeństwa, humanizmu. Brawo. I tu się kończy dodatni odbiór filmu, bo dalej już brniemy w porażki. "Ja robot" bardziej do mnie trafił. Można obejrzeć, ale rewelacji się nie spodziewajcie.
Mareka 2009/10/06 10:15:55
Chciałbym napisać coś ciekawego na temat tego filmu, obronić jakoś obraz, w którym gra Bruce Willis, jednak niestety nic takiego nie przychodzi mi do głowy. Film nie wywołuje żadnych emocji, jest po prostu nijaki, nie szczególnie jest do czego się przyczepić jednak też nie ma się czym zachwycać, właściwie to szkoda czasu na jego oglądanie i komentowanie.
Musisz się zalogować bądź zarejestrować (jeśli nie posiadasz jeszcze konta), by dodać komentarz
Movie
Dodaj zwiastun | Wszystkie zwiastuny (5)
Obejrzyj "Surogaci"
Film Surogaci - zdjęcia
Szukaj zdjęć | Wszystkie zdjęcia (13)
Film Surogaci z gatunku - Science fiction-film, Agentenfilm Jonathan Mostow
Średni to film. W gruncie rzeczy rozczarował mnie. Największym chyba atutem są jego pierwsze minuty w których poznajemy historię i ideę powstania Surogatów. Przyznam, że ta kolorowa, pełna robotów, wizja społeczeństwa pozbawionego m.in. nienawiści, rasizmu i skrępowania zrobiła na mnie całkiem spore wrażenie. Gdyby w obecnych czasach naukowcy rzeczywiście wyprodukowali robota w pełni spełniającego zachcianki człowieka to jestem pewien, że jego sprzedaż zdetronizowałaby świeże bułeczki, a pytania takie jak: co z człowieczeństwem, czy to etyczne, moralne, na zawsze pozostałyby bez odpowiedzi rodząc kolejne konflikty. Tak właśnie (mniej więcej) przedstawia się krótka historia powstania Surogatów. Szkoda tylko, że film Jonathana Mostowa przez kolejną godzinę obrazował to co tak wyraźnie wyklarowało mi się w głowie.
Czytaj dalej
1 użytkownikowi podoba się ten komentarz Fajna recenzja Skomentuj